-Ami! Wstawaj!-dobiegały mnie krzyki mojej starszej siostry, Emily. Otworzyłam oczy i sięgnęłam po telefon, który leżał koło łóżka. Była 6:00 nad ranem. Dzisiaj był dla niej bardzo ważny dzień, bo jechała na koncert swojego idola i niestety rodzice kazali mi też jechać pomimo tego, że go nie lubię. Emily kupiła nam bilety w pierwszym rzędzie. Po prostu nie mogę się już doczekać. Jej idol, czyli Zayn jest moim rówieśnikiem. Tak samo jak ja powinien po wakacjach pójść do 3 liceum, ale jest zbyt zajęty koncertowaniem. Koncert zaczyna się o 19:00 ale dojazd zajmie nam pięć godzin. Musze tyle przejechać na koncert osoby, której i tak nie lubię.
-Już wstaje!-Pośpiesz się, bo nie zdążymy na pociąg!-pośpieszała mnie jak zwykle, ale miała rację. Mam godzinę na ubranie się i uczesanie.
Zerwałam się szybko z łóżka i zaczęłam szykować. Postanowiłam ubrać zwykłe czarne spodnie z dziurami na kolanach, koszule czerwono-czarną oraz niskie czarne conversy. Moje długie blond włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone. Jak schodziłam na dół Emily już na mnie czekała. Była ubrana w rozkloszowaną pudrową sukienkę i miała związanego koka.
-W coś Ty się ubrała?! Idziesz na koncert w takim czymś?!
-Emily, wyluzuj. Mi się podoba jak jestem ubrana. Chodź, bo się spóźnimy.
Podróż minęła nam bez problemu. Miałyśmy dla siebie jeszcze sześć godzin, więc postanowiłyśmy się wybrać do najbliższej galerii. Przeszłyśmy dosłownie wszystkie sklepy i czas nam minął dość szybko. Poszłyśmy na arenę gdzie miał się odbyć koncert i zajęłyśmy miejsce pod sceną. Było tam pełno dziewczyn w przedziale wiekowym od 13 do 20 lat. Przecież Zayn to zwykły 17-letni chłopak. Co z tego, że potrafi śpiewać i ma mięśnie skoro pewne i tak jest pusty. I nagle światła zgasły a dziewczyny zaczęły piszczeć. Myślałam, że ogłuchnę! Na scenie pojawił się Zayn. Powiedział jaki to nie jest szczęśliwy, że tyle osób przyszło na koncert i bla bla bla. Zaczął śpiewać róóóżne piosenki, podchodził do ludzi i przybijał piątki. Nagle podszedł do mnie, więc wyciągnęłam tą rękę, a on mnie złapał i wciągnął na scenę. No to są chyba jakieś żarty! Czemu ja mam takiego pecha? Stałam jak taka idiotka. Widziałam tysiące par oczu patrzących na mnie. Zaczęłam się trochę denerwować i on to zobaczył.
-Możesz zejść ze sceny, nie będę miał Ci tego za złe, piękna-wyszeptał mi do ucha. Bez zastanowienia zeskoczyłam ze sceny. Jego mina? Bezcenna. Chyba myślał, że tam zostanę. Naiwniak.Koncert się skończył o 22:00, więc było trochę ciemno. Razem z Emily miałyśmy przenocować w jakimś hotelu, ale obraziła się na mnie za to, że byłam na scenie i poszła gdzieś. Postanowiłam, że zostawię ją samą i sama znajdę sobie jakiś hotel. Skręciłam w ciemną uliczkę i zaczęłam szukać noclegu.
-Ej Tyyy! Lasia!-dobiegły mnie wołania, więc się odwróciłam. Szły za mną cztery dziewczyny. Miały około 19 lat.
-Do mnie mówicie?
-Tak, do Ciebie. Co to kurwa miało być?! Przekupiłaś ich, żeby Zayn wziął Cie na scenę?- a więc o to im chodzi. Stwierdziłam, że je zignoruje i zaczęłam iść dalej. Wtedy jedna z nich mnie złapała za ramię. Odwróciłam się, a ona mnie uderzyła z piąstki w twarz. To tak kurewsko bolało.
-Ty ku...-nagle otworzyły się drzwi i podszedł facet w kapturze.
-Wszystko w porządku? Mają panie jakiś problem?-zwracał się do tych dziewczyn.
-Za...Za... Zayn!!!-wszystkie zaczęły piszczeć-Czy możemy autograf?
-Nie. Macie tą dziewczynę przeprosić i zjeżdżajcie stąd.
-Przepraszamy...
-Możecie już iść.
-Zayn, ale my tylko...- popatrzył się na nie jakby chciał je zabić a one odeszły.
-Nic Ci nie jest? Krew Ci leci z nosa. Nie przejmuj się nimi, dadzą Ci spokój.-niósł mnie na rękach i patrzył prosto w oczy.
-Chyba żartujesz! To wszystko Twoja wina! Napadły mnie, bo wziąłeś mnie na scenę. Czemu to zrobiłeś?
-Bo, jako jedyna się nie bawiłaś... Więc pomyślałem, że jak będziesz na scenie to będzie inaczej.
-Lepiej nie myśl i postaw mnie na ziemie.
-Nie. Zabiorę Cie do lekarza i odprowadzę do domu, żeby mieć pewność, że nic Ci nie jest.
-Nie potrzebuje żadnego lekarza ani twojej pomocy i nie mam tutaj domu. Przyjechałam tylko na ten Twój głupi koncert.-próbowałam się wyrwać z jego ramion, ale nie dałam rady. Był zbyt silny. Zaczął coś mówić jednak oczy same mi się zamknęły...
Dziękuję wszystkim za przeczytanie i uwagi są mile widziane.
Mam nadzieje, że się wam spodobało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz